Urząd Miasta i Gminy Olkusz

Ułatwienia

Menu Główne

 

Z nieukrywanym smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci

wielkiego przyjaciela naszego miasta

Mosze Bergera

Honorowego Obywatela Olkusza

 

Urodzony przed wojną w Olkuszu Mosze Berger dzieciństwo i młodość spędził w rodzinnym mieście. Wybuch wojny i prześladowania ludności żydowskiej zmusiły go do opuszczenia Olkusza. Bolesne wspomnienia z okresu II wojny światowej zawarł na kartach książki „W tajgach Sybiru”. Po wyjeździe do Izraela nigdy nie zapomniał o mieście, w którym były jego korzenie. W 2011 roku Rada Miejska w Olkuszu przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela Olkusza, będący wyrazem wdzięczności za jego wkład w upamiętnianie wiedzy o historii naszego miasta oraz krzewienie kultury poprzez aktywność malarską. Pozostanie w naszych sercach nie tylko jako orędownik dialogu polsko-żydowskiego, ale dobry i życzliwy dla bliźniego człowiek.

 

Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz

Roman Piaśnik

 




Mosze Berger urodził się w Olkuszu w dniu 2 listopada 1919 roku w rodzinie żydowskiej zamieszkałej na Parczach, przy ul. Sobieskiego 6. W Olkuszu ukończył szkołę powszechną (dziś Szkoła Podstawowa Nr 1) i wieczorową szkołę zawodową. Pracował jako malarz. Po zajęciu Olkuszu przez Niemców - wobec rosnącego antyżydowskiego terroru hitlerowskiego – w listopadzie 1939 r. razem z siostrą opuścił dom rodzinny, by przedostać się na wschód, na tereny zajęte przez Rosjan. W związku z odmową przyjęcia obywatelstwa sowieckiego i zadeklarowaniem chęci powrotu do części Polski zajętej przez Niemców pod koniec czerwca 1940 roku został wywieziony z Sambora na Syberię, gdzie spędził pięć lat. W 1945 r. powrócił do Polski. W Olkuszu nie zastał nikogo z najbliższej rodziny – rodzice wraz z dwiema siostrami w czerwcu 1942 r. po likwidacji getta zostali wywiezieni na śmierć do obozu w Birkenau, trzecia siostra również zginęła w obozie. Dlatego Mosze zdecydował się na wyjazd do Wrocławia, gdzie ukończył szkołę malarstwa artystycznego.

W 1948 r. przeniósł się do Warszawy, gdzie został zatrudniony w Centralnym Zarządzie Przemysłu Mleczarskiego. W 1957 r. opuścił Polskę i wyjechał do Izraela. Tam do 72 roku życia pracował w szpitalu, jako magazynier sprzętu leczniczego.

W 1992 roku izraelskie Ministerstwo Obrony opublikowało po hebrajsku jego - napisane oryginalnie po Polsku - wspomnienia z czasów II wojny światowej pt. ”W tajgach Sybiru”. Polskie wydanie tej książki ukazało się w Olkuszu w 2005 roku, a obecnie jest przygotowywane kolejne.

W Izraelu Mosze Berger mieszkał w Holon, gdzie mimo swych ponad 90 lat nadal pracował jako wolontariusz oraz zajmował się malarstwem. Choć powojenne losy zawiodły go ostatecznie na pustynną ziemię Izraela, nigdy nie przestał być przede wszystkim synem rodzinnego miasta – Olkusza. To właśnie Berger dał nam – współczesnym mieszkańcom Olkusza – pisaną tęsknotą i cierpieniem przejmującą relację o II wojnie światowej widzianą oczyma ofiary niemieckiej i sowieckiej agresji. Ucieczką na Wschód ocalił życie, lecz do zagłady żydowskiego świata w swym rodzinnym mieście dodał doświadczenie polskich patriotów z sowieckiej wywózki na Sybir. Jego wspomnienia stanowią unikalne źródło pamiętnikarskie epoki.

Ale to nie jedyne świadectwo obecności Bergera w Olkuszu. Również istotna była jego druga życiowa pasja – malarstwo. Od 2005 roku Berger rokrocznie uczestniczył poprzez swe obrazy w wystawach „Olkuscy artyści”. Natomiast miejskiej galerii przy tutejszym BWA ofiarował kilkanaście swoich akwareli. W ten sposób Mosze Berger, choć fizycznie nieobecny w swym rodzinnym mieście od półwiecza, nadal w istotnym stopniu przyczyniał się do jego kulturalnego rozwoju.

Jego twórczy dorobek wnosi wkład w upowszechnianie wiedzy o historii Olkusza nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Warto dodać, że Mosze Berger swojej miłości do rodzinnego miasta i pamięci o nim dawał również wyraz, uczestnicząc – dziś już jako jedyny rodowity olkuszanin – w corocznych zjazdach potomków olkuskich Żydów pod znajdującym się w izraelskim Holon pomnikiem olkuszan, którzy zginęli podczas Holokaustu.

W dniu 17 maja 2011 r. uchwałą Rady Miejskiej w Olkuszu Mosze Berger otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Olkusza. Nasze miasto zawsze będzie o nim pamiętało, o wybitnym obywatelu naszego miasta i dobrym człowieku.

Mosze Berger zmarł 21 marca 2017 r. w Holon w Izraelu.


Dzięki uprzejmości profesora Michała Ostrowskiego publikujemy wspomnienia o Mosze Bergerze autorstwa jego siostrenicy, Broni Witorz.

 

Bronia Witorz[1]: "Mój wujek Mosze"

 

Myśli i wspomnienia o moim ukochanym wujku. Niektóre z nich to wspomnienia mojej mamy. Chciałabym, aby przywołanie ich tutaj pozwoliło bliżej go poznać.

- Mój wuj Mosze jest wyjątkowo miłym i uprzejmym człowiekiem. Nigdy się nie kłócił ani nie obrażał; to nie jest w jego naturze. Nigdy od nikogo niczego nie oczekiwał ani nie wymagał, a za to sam zawsze chętnie dzielił się z innymi. NIGDY nie słyszałam, aby podniósł głos.

- Troszeczkę tła.

Jego mama była bardzo religijna. To było bardzo ważne, szczególnie w czasie Paschy, ponieważ Żydzi używają wtedy innych naczyń niż w pozostałe dni roku. Nie wolno nam wtedy przez 8 dni jeść czegokolwiek z mąką, drożdżami, proszkiem do pieczenia i wielu, wielu innych codziennych potraw. Pierwsze dwa wieczory Paschy są szczególnie ważne, bo wtedy mamy obowiązek powtórzyć historię ucieczki z Egiptu oraz jemy specjalne i drogie potrawy (tak jak przedstawiano na obrazach "ostatniej wieczerzy"). CAŁA żywność, którą kupujemy musi być specjalnie przygotowana na Paschę i dlatego dużo droższa, a nasza rodzina była bardzo biedna. Moja mama często mi mówiła, że jednego roku nasza babcia była zrozpaczona bo nie było WOGÓLE pieniędzy na przygotowanie Paschy. Ale Mosze właśnie zaczął pracować i wręczył wtedy swojej mamie całą pierwszą pensję. To pokryło koszty Paschy. Moja mama mówiła, że wszyscy byli wtedy bardzo dumni z niego.

- To przypomniało mi inną historię, z jego książki, z kromką chleba.

- Mój wujek ozdobił malunkami swój dom rodzinny. Kiedy odwiedzałam Polskę po raz pierwszy około 15 lat temu, to chociaż dom był odnowiony udało mi się zobaczyć pozostałości tej jego pracy.

- Chociaż wiele rodzin żydowskich mieszkało w Olkuszu, w pobliżu jego domu rodzinnego nie było innych Żydów, a Mosze i jego siostry na co dzień swobodnie spotykali z swoimi sąsiadami. W szczególności ojciec Moszego miał wielu nieżydowskich przyjaciół, wśród nich księdza katolickiego (chociaż nie jestem pewna czy to było w Olkuszu, czy może w Ulinie, gdzie mieszkali wcześniej).

- Mój wujek był zawsze otoczony przyjaciółmi. Jego przyjaźnie były na całe życie i niezmienne. Wśród najbliższych przyjaciół byli ci z czasów wojny. Byli rozproszeni po całym świecie ale z wszystkimi utrzymywał korespondencję.  Był dobrze znany w szpitalu, w którym pracował. Zawsze gdy go odwiedzałam zabierał mnie z wizytą do dyrektora, szefów różnych oddziałów szpitala, sekretarek, asystentek, magazynierów, itp. Nikt nie był dla niego zbyt ważny lub za mało ważny, a oni wszyscy kochali go i chętnie opowiadali mi różne historie z jego wieloletniej pracy w szpitalu.

- Szpital, w którym pracował, zatrudniał go przez siedem lat po wieku emerytalnym. W późniejszych latach przydzielono mu biurko  i opłacano koszty farb i papieru. Dzięki temu przez kolejne 20 lat mógł robić to, co lubił najbardziej -  dekorować ściany szpitala swoimi malunkami, głównie akwarelami. Jego historię opisała nawet miejscowa gazeta.

- Malowanie było jego pasją. Był jednym z członków założycieli Stowarzyszenia Artystów w Holon, gdzie teraz mieszka. Zwykł wysyłać swoje obrazy na konkursy artystyczne w Olkuszu. Był nagrodzony medalem i kluczem do Tel Avivu. No i, jak wiemy, nadano mu honorowe obywatelstwo miasta Olkusza. Szczególnym momentem dumy dla Moszego było, gdy burmistrz Holon wysłał każdemu mieszkańcowi miasta noworoczną kartkę z namalowanym przez niego obrazkiem. Pomimo jego malowania i napisanej książki mój wuj jest bardzo skromnym człowiekiem.

- Inna pasją Moszego było podróżowanie. On i jego żona Ania żyli skromnie, co pozwalało im na podróże do wszystkich krańców świata. Odwiedzał nas w Australii tak często jak tylko mógł, zachwycony czasem wspólnie spędzanym z siostrą, "jego dziećmi" i naszymi dziećmi. Kiedy odwiedzaliśmy go i Anię, potrafili jakoś znaleźć łóżka dla całej naszej piątki w ich niewielkim mieszkanku.

- W Polsce Wujek mieszkał razem z moimi rodzicami, a gdy urodziliśmy się ja i mój brat, z całą naszą czwórką.  Byłoby mu wtedy łatwo znaleźć żonę, ale chciał zostać z nami i pomagać jak tylko mógł. Po cichu, bez słowa wręczał mojej mamie większość swojej pensji. Po pracy często jej pomagał zajmując się moim bratem i mną. Po dziś dzień traktuje mojego brata Michaela (dla niego Miecia) i mnie jako swoje dzieci. Rozmawiamy przez telefon co tydzień lub dwa - to zwyczaj zainicjowany przez niego i teraz podtrzymywany przeze mnie. Co roku robię długą podróż z Australii aby go odwiedzić, i co roku myślę, że może będzie to ostatnia. Jego zdrowie bardzo się popsuło przez ostatnie kilka lat, i jeszcze bardziej jego pamięć.

- Gdy - w Polsce - stałam się obiektem antysemityzmu w szkole rodzina zdecydowała się na emigrację do Izraela. Mosze pojechał pierwszy, aby zdobyć pracę i przygotować drogę dla nas wszystkich. Niestety tam zachorował, a warunki w Izraelu były bardzo prymitywne, lata zbyt gorące i rozpoczęła się wojna o kanał Sueski. Moi rodzice zdecydowali się zatem na emigrację do Australii. Był do ogromny cios dla Moszego, który nigdy sobie nie wyobrażał, że mógłby mieszkać tak daleko  od nas. Wtedy zdecydował się na małżeństwo. Gdy jego żona zmarła, zaprosiliśmy go aby sie przeniósł do nas Australii, ale nie czuł się na siłach znowu coś zaczynać od początku, w nowym kraju, z nowym językiem i nowymi obyczajami. Tej decyzji żałował potem przez całe swoje życie !

- Mosze nie miał dzieci ze swoją pierwszą żoną. Kilka lat później ożenił się z Anią, która miała dorosłe dzieci. One, a w szczególności ich dzieci, stały się jego rodziną i zapewniały mu opiekę.

- W kolejnych latach Ania zapewniała Mosze'mu wszechstronne wsparcie i motywację do pracy, zachęcając do dalszego malowania i pisania nawet gdy jej zdrowie zaczynało poważnie szwankować. Byli oni szczęśliwym małżeństwem, aż do śmierci Ani w marcu 2013.

[1] Bronia Witorz jest córką Feli Goldman, siostry Mosze Bergera. Mieszka obecnie w Australii. Oryginał obecnego tekstu napisany po angielsku jest dostępny na stronie internetowej  http://olkuscyzydzi.pl .